Szukaj

Wpisy z tagiem
owsianka

Smoothie bowl, czyli daktylowa owsianka z owocowym smoothie

Nie wiem jak Wy, ale ja w chłodniejsze dni lubię zacząć dzień od czegoś ciepłego. Ostatnio u mnie na stole królują omlety i inne jajka na milion sposobów, naleśniki kasztanowe, gofry kokosowe lub owsiane. Nie brakuje też nieśmiertelnej owsianki czy jaglanki, tyle tylko, że wciąż coś zmieniam, żeby się nie znudzić. Dziś przepis na smoothie bowl, czyli owsiankę podaną z owocowym smoothie i ulubionymi dodatkami. CZYTAJ WIĘCEJ

Płatki owsiane wcale nie muszą źle smakować: muffiny, ciastka i inne cuda!

Płatki owsiane – z dobrego źródła – mają bardzo dużo zalet. “Ale ja nie lubię ciepłej papki” – wzbraniasz się. I wcale nie musisz jej jeść! Jest wiele sposobów na to, by każdego dnia przyrządzić zupełnie inny posiłek, żeby szybko się nie znudzić. I to wcale nie musi być klasyczna owsianka w wielu odsłonach, ale placki, pancakes, muffiny i inne cuda! CZYTAJ WIĘCEJ

Pieczona owsianka – nowy przepis

Pieczona owsianka to jeden z moich ulubionych pomysłów na… deser! No dobra, robię ją na śniadanie, ale serio, podana z kawką smakuje jak pyszne ciasto! Od jakiegoś czasu nie robiłam jednak pieczonej owsianki, bo miałam wrażenie, że to pomysł zarezerwowany na te poranki, kiedy mam więcej czasu, a ostatnio takich brak. Wydumałam jednak prostszy recept, który nie wymaga całej szafki składników i można wszystko przygotować dosłownie w 6 minut! Potem wkładamy całość w sumie na 35-40 minut do piekarnika ale w tym czasie można wziąć prysznic, umalować się do pracy, albo w weekend zrobić trening z DVD. Ja w tym czasie postanowiłam przygotować dla Was ten przepis:) Oto moja najnowsza wersja. CZYTAJ WIĘCEJ

Pieczona owsianka

Podana na ciepło smakuje jak boskie śniadanie, na zimno niczym ciasto w wersji fit. Pieczona owsianka skradła moje serce, bo możesz przygotować większą porcję, schować do lodówki i po wielu godzinach smakuje równie dobrze, a nwet jeszcze lepiej! Idealne dla zabieganych mam 🙂 CZYTAJ WIĘCEJ

Co jeść przed startem? Śniadanie mistrza!

Śniadanie biegacza na porządku dziennym wygląda zazwyczaj zupełnie inaczej niż śniadanie przed startem. Przynajmniej ja tak mam i z tego co zdążyłam zaobserwować, większość moich znajomych również. O tym, czy rano biegać na czczo, czy nie, pisałam już nie raz, ale zapominalskim przypomnę: Bieganie na czczo czy nie?

Jednak dzisiaj pora na inne zagadnienie: co jeść przed zawodami, by mieć energię, ale nie czuć się ociężale i nie zafundować sobie problemów żołądkowych. Czas podzielić się moim doświadczeniem i zapytać o zdanie specjalistę.

Co ja zazwyczaj jem na śniadanie? Oczywiście każdy z was doskonale wie, w końcu nie bez powodu wołają na mnie “Owsianka”. Powiedzmy, że jest to uproszczenie, bo nie codziennie jem to samo, ale rzeczywiście o poranku, zazwyczaj po treningu, w miseczce Panny Anny goszczą najczęściej płatki tyle, że nie zawsze są to płatki owsiane. Często będzie to quinoa, kasza jaglana, przygotowuję placuszki z płatkami i inne cuda.

Panna Anna Owsianka

Ale przed starem robię wyjątek: schodzę do piekarni pod domem i kupuję białą kajzerkę! O tak! Długo nie mogłam siebie samej przekonać do tego pomysłu, ponieważ na co dzień raczej nie jadam pieczywa, jeśli już, to na pewno nie takie. Dlatego wszystkie moje pierwsze starty przebiegłam na “paliwie” z owsianki lub komosy ryżowej (quinoa). Dlaczego? Po pierwsze dlatego, żeby nie wpychać w siebie białej bułki, a po drugie dlatego, że wydawało mi się nielogiczne, by przed startem jeść coś, z czym na co dzień nie mam do czynienia. I jedno jest pewne: to dobra zasada.

Jeśli na co dzień jesz pieczywo, to na pewno nie będzie mądrze pójść w drugą stronę i zafundować sobie miseczkę komosy ryżowej z owocami: wielce prawdopodobne, że bieg nie zakończy się na mecie a w toalecie. Czyli mamy pierwszą zasadę: PRZED STARTEM NIE EKSPERYMENTUJ!

Ale z tymi płatkami przed zawodami też bardzo różnie bywa. Na co dzień niby je jemy i biega nam się po nich lekko i przyjemnie, ale tutaj dochodzi stres. Dlatego postanowiłam jednak się przełamać i przetestowałam pieczywo przed dłuższym wybieganiem. Zafundowałam sobie śniadanie mistrzów: bułkę z miodem i banana. Efekt? Długo miałam energię, a jednocześnie czułam się lekko i nie odczuwałam zbawiennego wpływu błonnika, który chciał oczyścić mój organizm :). Przetestowałam to śniadanie ze dwa, trzy razy zanim wystartowałam w maratonie w Berlinie w zeszłym roku. Biegło mi się świetnie, nie brakowało mi energii, nie miałam żadnych problemów żołądkowych i od tamtej pory przed startem często stawiam na to rozwiązanie. Co na to dietetyk?

– Bułka z dżemem jest sprawdzonym przez wielu biegaczy rozwiązaniem na przedstartowe śniadanie, a wszystko ze względu na obecność węglowodanów prostych. Taki zestaw nie obciąża przewodu pokarmowego, jednocześnie jest źródłem szybko przyswajalnej energii, warto jednak sprawdzić dokładnie produkty, po jakie sięgamy: konkretna bułka ze znanej nam piekarni, sprawdzony dżem i miód – mówi specjalistka do spraw żywienia Katarzyna Choromańska z poradni dietetycznej Yanse.

Ale start startowi nie równy. Co zjeść, gdy dystans to 5km, a co, gdy zmierzamy się z dystansem maratonu?

– W obu przypadkach należy postawić na posiłki zwierające przede wszystkim węglowodany o niskiej zawartości włókna pokarmowego czyli wybrać np. jasne pieczywo, makaron oraz umiarkowaną ilość produktów białkowych, niewielki dodatek tłuszczów. Oczywiście mogą pojawić się też w małej ilości owoce świeże lub suszone. Różnice w przygotowaniu do maratonu lub biegu na 5 km polegają na ilości energii, jaką należy przyjąć wraz z posiłkiem, ale również w przypadku maratonu na wcześniejszym uzupełnieniu zapasów glikogenu, czyli na zastosowaniu ładowania węglowodanami na kilka dni przed planowanymi zawodami – wyjaśnia dietetyk.

chleb z nutella

Ja zarówno przed maratonem jak i zawodami na 10km jem takie samo śniadanie z prostej przyczyny: po większym mogłabym się spodziewać różnych sensacji żołądkowych, a po ostatnim półmaratonie w Jesolo wiem, że to bardzo słaba opcja 🙂 Różnica polega na tym, że na 4-5 dni przed maratonem pozwalam sobie na przyjemności i zaczynam ładowanie węglowodanami (do półmaratonu zazwyczaj 2 dni przed). Na czym konkretnie to polega? Przeczytasz o tym w tekście: Jak się przygotować do maratonu: ładowanie węglowodanami.

I jeszcze jedno:  najlepiej zjeść na 2 godziny przed startem, żeby nie było niespodzianek. Gotowi?  Zapisujcie się na zawody – będzie dodatkowa motywacja! Trzymam kciuki!