Szukaj

Wpisy z tagiem
miłość

Weekend z „mężem” rzecz święta!

Wyrwać się z domu na dwie noce i przypomnieć sobie, jak smakuje wino na placu Zbawiciela. Wrócić do domu tanecznym krokiem i wylądować w wannie pełnej puchatej piany, która czule otuli łydki, plecy, a potem ramiona. Nie myśleć o tym, że kiedy dziecko zaśnie, trzeba rozwiesić pranie, wstawić naczynia do zmywarki i umyć podłogę obryzganą ryżanką. Śmiać się i kochać, kochać się i śmiać, a potem zasnąć i nie otwierać oczu przez najbliższych osiem godzin. Brzmi jak marzenie? Trzeba sobie raz na jakiś czas planować takie przyjemności! Ja swoją planowałam aż dwa lata, ale było warto! CZYTAJ WIĘCEJ

Jak żyć we dwoje i się nie pozabijać

Pierwszy raz całowaliśmy się dokładnie 3 lata temu. „3 lata! Też mi coś! Toż to jeszcze okres motyli w brzuchu!” – pomyślisz. Tyle tylko, że to 3 lata z całkiem dużym dorobkiem: prawie dwuletnim dzieckiem, jakimiś sześcioma przeprowadzkami, a w tym trzy z nich do zupełnie różnych krajów i to z dnia na dzień, bez przygotowania. Ja czuję się tak, jakbyśmy mieli na koncie o nazwie „życie we dwoje” przynajmniej dwa razy dłuższy staż. Dlatego dziś kilka słów o tym, jak to się dzieje, że jeszcze żadne z nas nie spakowało walizek, choć każde chciało. CZYTAJ WIĘCEJ

Czego zazdroszczę singielkom?

Znasz to uczucie, kiedy raptem patrzysz w jego oczy i po prostu wiesz? Nie da się tego wyjaśnić, ani opisać żadnymi słowami. „To” przychodzi zazwyczaj zupełnie znienacka i właśnie wtedy, kiedy nie jest Ci potrzebne. Możesz uciekać, chować się, zaprzeczać, ale już za późno. Pojawia się ten dobrze Ci znany lekki stresik, totalne roztargnienie, a potem seria nieprzespanych nocy. Drogie singielki – bardzo Wam tego zazdroszczę.

CZYTAJ WIĘCEJ

Nie wierzę w szczęście, wierzę w konsekwencję

„Ty to masz szczęście!” – słyszę często. Pewnie trochę szczęścia w tym wszystkim jest, ale ja prywatnie w szczęście nie wierzę, a już na pewno na nie nie liczę. Wierzę za to w ludzi, którzy mają w głowie jakiś pomysł i powoli, wytrwale dążą do celu. Nie zniechęcają się, gdy po drodze pojawi się problem, tylko biorą go na klatę, analizują i próbują jeszcze raz. A potem jeszcze jeden i kolejny. Aż się uda. CZYTAJ WIĘCEJ