Szukaj

Wpisy z tagiem
literatura

Depresja poporodowa czy kryzys macierzyński?

Kiedy na teście ciążowym pojawiają się dwie kreski, szalejesz z radości. Masz ochotę obwieścić światu radosną nowinę. Kupujesz koszulkę z nadrukiem „Jestem w ciąży”, a po kolejnej wizycie u lekarza, publikujesz zdjęcie USG na portalu społecznościowym. Zaczyna się szał zakupów, urządzanie mieszkania, zbieranie wszelkich gadżetów, które mają uratować Ci życie. I nic dziwnego, że tak się cieszysz – za chwilę zostaniesz mamą! Tylko dlaczego czasem tak ciężko się odnaleźć w nowej roli? Dlaczego, kiedy długo wyczekiwane dziecko przychodzi na świat, zamiast radości dopada Cię poporodowa depresja? CZYTAJ WIĘCEJ

Książki, które przeczytałam w grudniu

Niektórzy twierdzą, że życie jest zbyt krótkie, żeby czytać książki w celach rozrywkowych, a ja myślę, że warto to życie sobie urozmaicać i raz sięgać po pozycje z najwyższej półki, a innym razem po nieco lżejsze, dla odprężenia, ale nadal wybierać te dobre! W grudniu postawiłam na rozrywkę i rozwój osobisty. Oto moja lista. CZYTAJ WIĘCEJ

Książki, które przeczytałam w listopadzie + KONKURS!

Listopad to chyba najlepszy miesiąc na czytanie książek. I choć u mnie pogoda pozwalała na to, by zanurzyć się w lekturze na plaży, to mimo wszystko jakoś tak podskórnie wczułam się w jesienny nastrój i późnymi wieczorami, gdy wszyscy już poszli spać, chowałam się pod miękkim, ciepłym kocykiem, brałam w garść kubek herbaty i dawałam się porwać fabule różnych powieści. Oto moja lista! CZYTAJ WIĘCEJ

Książki, które przeczytałam w lipcu

Ostatnio nie czytam tyle, ile wcześniej z prostego powodu: kiedy tylko mam luźniejszą chwilę, dopadam jakiś francuski magazyn, wybieram artykuł, który mnie interesuje i szlifuję język. W końcu trzeba się jakoś dogadać, a metoda małych kroków jest najlepsza. Regularnie wyznaczam sobie jakieś małe cele i staram się je realizować. Dziś np. poszłam z Nelką do lekarza i nawet na moment nie przeszłam na angielski. Postanowiłam dukać, wstawiać yyyyyyyy, ale nie poddać się, dopóki się z lekarzem rozumiemy. Udało się! Mała misja wykonana. Na początku odczuwałam jakąś taką dziwną presję: muszę jak najszybciej się nauczyć jak największej ilości rzeczy. Kiedy do tego doszła praca, treningi, nieprzespane noce i fakt, że Nelka jest cały czas z nami w domu – po paru tygodniach można było oszaleć. Dlatego teraz na spokojnie, po malutku staram się uczyć, bez spinki i bez stresu i to przynosi dużo lepsze efekty, a mnie wprawia w dobry nastrój. Ale o tym, kiedy indziej, bo już korci mnie, by przygotować kilka tekstów, które i Wam mogą pomóc uczyć się języka w przyjemny sposób. Dziś będzie o książkach, które udało mi się wcisnąć gdzieś pomiędzy ćwiczenia z gramatyki i artykuły o “La joie” i innych takich. Gotowi? Oto mój lipcowy zestaw!
CZYTAJ WIĘCEJ