Szukaj

Wpisy z tagiem
Lazurowe Wybrzeże

Slow food, slow life

Do dziś trudno mi uwierzyć, że ktoś taki jak ja, kto zawsze się spieszy, ma wyrzuty sumienia, gdy zmarnuje na kanapie 10 minut, potrafi docenić uroki zwolnionych obrotów. Ale we francuskim slow life i przede wszystkim: slow food trudno się nie zakochać. Jedyne, co trzeba zrobić, żeby się nie zrazić i nie uznać tego za dziwactwo, to zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Warto się na moment zatrzymać – choćby w myśl zasady slow life, przyjrzeć się bliżej, wyłapać elementy, które nam się podobają i spróbować je wprowadzić do rozpędzonego niczym pociąg życia.  CZYTAJ WIĘCEJ

Bieganie w górach: musisz choć raz spróbować!

Powiem tak: jeszcze dwa tygodnie temu sama nie wiedziałam, czy ja to lubię. W naszym domu tak często się gada o najciekawszych startach w Polsce, Szwajcarii, we Włoszech, Francji i dalej, że już przestałam odróżniać, czy to jest to, co rzeczywiście najbardziej lubię robić, czy to, co inni lubią. „No co Ty gadasz! Przecież pamiętam ile Ci to sprawiało radości!” – zareagowała moja dobra koleżanka, kiedy zaczęłam się dzielić swoimi przemyśleniami w tym temacie. Postanowiłam spróbować raz jeszcze, żeby po dwóch latach ocenić, czy nadal będę czerpać z tego taką przyjemność… CZYTAJ WIĘCEJ

Najpiękniejsze trasy biegowe na Lazurowym Wybrzeżu: Saint-Jean Cap Ferrat

Seks, narkotyki i bieganie – da się to połączyć? A czemu nie! Na Lazurowym Wybrzeżu wszystko jest możliwe. Postanowiliśmy wykorzystać fakt, że wylądowaliśmy w tak pięknym miejscu i raz na jakiś czas podzielimy się z Wami pomysłem na fajną trasę. Żeby było ciekawiej, zaprosiliśmy do współpracy przewodnika, który o tym regionie wie wszystko. Gotowi na porcję ciekawostek? Zaczynamy!

CZYTAJ WIĘCEJ

Znaleźliśmy swoje miejsce. Zostajemy na Lazurowym Wybrzeżu

Plan był prosty: 5 tygodni, 4 kraje: Austria, Włochy, Francja, Hiszpania, kilka przystanków, elastyczne daty w zależności od pogody i tego, co zastaniemy na miejscu. W tym czasie biegamy, próbujemy lokalnych specjałów, poznajemy ludzi, odkrywamy nowe miejsca. Realizacja przebiegała na medal do momentu, kiedy nie dojechaliśmy na Lazurowe Wybrzeże. „Jesteśmy w domu!” – wiedzieliśmy już drugiego dnia i zamiast biegać w górach, zaczęliśmy szukać mieszkania.

CZYTAJ WIĘCEJ