Szukaj

Wpisy z tagiem
zawody

Bieganie po ciąży: pierwsze zawody

Po raz kolejny nieudolnie przypiąć sobie numer startowy, sznurówki zawiązać na podwójny supeł i przygotować się na tak zwany „nerwosik”, czyli niepokojąco częstą potrzebę ustawiania się w kolejce do toalety – czekałam na ten moment ponad rok! W zeszłą niedzielę przypomniałam sobie, jak bardzo lubię startować w zawodach i jak bardzo tęskniłam za bieganiem! Panie i Panowie z ogromną radością donoszę, że po ciąży i porodzie wracam na biegowe szlaki! Pierwszy start w zawodach za mną. CZYTAJ WIĘCEJ

Nie ma „POTEM”, masz tylko „TERAZ”

„Jeszcze tylko ten projekt i będę luźniejsza”. „Kilka miesięcy i potem będę mieć więcej czasu dla siebie. Wtedy zacznę trenować, będzie czas na spotkania ze znajomymi, czytanie książek” – ile razy tak pomyślałeś? Ja robię to nieustannie. Wszystkie ważne sprawy odkładam na „potem”, jakby „potem” w jakiś magiczny sposób miała się wydłużyć doba, albo pojawić wróżka, która zatrzyma czas i powie: „Aniu, to teraz rób, co chcesz. My sobie tutaj poczekamy na Ciebie”. Ale doba się nie wydłuży, a we wróżki już nie wierzę.  Dlatego nie ma sensu czekać na „potem”. CZYTAJ WIĘCEJ

Zagraniczne starty: jak biegać fajnie i tanio!

Podróżowanie i bieganie to dwie rzeczy, które uwielbiam! I choć co roku zarzekam się, że przystopuję, zmienię coś, będę częściej siedzieć na tyłku, w jednym miejscu, na razie mi to nie wychodzi. To działa jak narkotyk: czasem zarzekam się, że już nie dorzucę do puli kolejnego wypadu, nie zapiszę się na żadne zawody, a chwilę później sama zaczynam namawiać ludzi wokół, by przyłączyli się do mojego nowego pomysłu. Cóż, trudno mi nad tym zapanować dlatego postanowiłam wypisać kilka punktów, które mogą się okazać przydatne dla każdego, kto marzy o zagranicznych startach. Bo czy może być coś przyjemniejszego niż połączenie biegania z ciekawymi podróżami? CZYTAJ WIĘCEJ

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść…

Przyznaj się, lubisz to. Tę nieprzespaną noc, ten ściśnięty żołądek, do którego próbujesz na siłę coś wcisnąć. Jesz z rozsądku, bo tak naprawdę wszystko jest bez smaku. Bułka, płatki, banan, ser, dżem – to nie ma znaczenia. Znowu musisz iść do toalety. Tak zwany „nerwosik” nie odpuszcza nawet na moment. „Numer startowy, agrafki, żel” – szybko sprawdzasz, czy na pewno o niczym nie zapomniałeś. I mimo tego, że powinno dopaść Cię zmęczenie, adrenalina sprawia, że działasz na najwyższych obrotach. Tak, lubisz to, no przyznaj się. Start w zawodach jest jak dobry seks: na moment przejmuje władzę nad całym Twoim ciałem, nic innego się nie liczy, nie ma znaczenia, nie istnieje. Jesteś tylko Ty, trasa i zadanie do wykonania. I ta satysfakcja na mecie… Bezcenne, nie do opisania. I choć dałeś z siebie wszystko, mógłbyś tańczyć do białego rana. Wypełnia Cię radość, chęć do życia, a jedzenie znowu ma smak. I to jaki! Przyznaj się, lubisz to. To wiesz jak trudno z tego zrezygnować… CZYTAJ WIĘCEJ