Szukaj

Wpisy z tagiem
zawody

Nie ma „POTEM”, masz tylko „TERAZ”

„Jeszcze tylko ten projekt i będę luźniejsza”. „Kilka miesięcy i potem będę mieć więcej czasu dla siebie. Wtedy zacznę trenować, będzie czas na spotkania ze znajomymi, czytanie książek” – ile razy tak pomyślałeś? Ja robię to nieustannie. Wszystkie ważne sprawy odkładam na „potem”, jakby „potem” w jakiś magiczny sposób miała się wydłużyć doba, albo pojawić wróżka, która zatrzyma czas i powie: „Aniu, to teraz rób, co chcesz. My sobie tutaj poczekamy na Ciebie”. Ale doba się nie wydłuży, a we wróżki już nie wierzę.  Dlatego nie ma sensu czekać na „potem”. CZYTAJ WIĘCEJ

Zagraniczne starty: jak biegać fajnie i tanio!

Podróżowanie i bieganie to dwie rzeczy, które uwielbiam! I choć co roku zarzekam się, że przystopuję, zmienię coś, będę częściej siedzieć na tyłku, w jednym miejscu, na razie mi to nie wychodzi. To działa jak narkotyk: czasem zarzekam się, że już nie dorzucę do puli kolejnego wypadu, nie zapiszę się na żadne zawody, a chwilę później sama zaczynam namawiać ludzi wokół, by przyłączyli się do mojego nowego pomysłu. Cóż, trudno mi nad tym zapanować dlatego postanowiłam wypisać kilka punktów, które mogą się okazać przydatne dla każdego, kto marzy o zagranicznych startach. Bo czy może być coś przyjemniejszego niż połączenie biegania z ciekawymi podróżami? CZYTAJ WIĘCEJ

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść…

Przyznaj się, lubisz to. Tę nieprzespaną noc, ten ściśnięty żołądek, do którego próbujesz na siłę coś wcisnąć. Jesz z rozsądku, bo tak naprawdę wszystko jest bez smaku. Bułka, płatki, banan, ser, dżem – to nie ma znaczenia. Znowu musisz iść do toalety. Tak zwany „nerwosik” nie odpuszcza nawet na moment. „Numer startowy, agrafki, żel” – szybko sprawdzasz, czy na pewno o niczym nie zapomniałeś. I mimo tego, że powinno dopaść Cię zmęczenie, adrenalina sprawia, że działasz na najwyższych obrotach. Tak, lubisz to, no przyznaj się. Start w zawodach jest jak dobry seks: na moment przejmuje władzę nad całym Twoim ciałem, nic innego się nie liczy, nie ma znaczenia, nie istnieje. Jesteś tylko Ty, trasa i zadanie do wykonania. I ta satysfakcja na mecie… Bezcenne, nie do opisania. I choć dałeś z siebie wszystko, mógłbyś tańczyć do białego rana. Wypełnia Cię radość, chęć do życia, a jedzenie znowu ma smak. I to jaki! Przyznaj się, lubisz to. To wiesz jak trudno z tego zrezygnować… CZYTAJ WIĘCEJ

Zostałam Ambasadorką French Riviera Marathon!

Kilka tygodni temu usiadłam przed komputerem, otworzyłam skrzynkę pocztową i przeczytałam wiadomość, która bardzo mnie zdziwiła.

We contact you as a part of the French Riviera Marathon. At this occasion, we would be happy to invite you to become a member of our Ambassador Team. 

Your blog, www.pannaannabiega.pl,  is well-known in your country and influent in the running field. It benefits from a vast audience and attracts people passionate by running and sporting events related to this.

niceaambassador

Szok! Poza granicami naszego kraju ktoś z organizacji maratonu na trasie Nicea-Cannes trafił na mojego bloga – nie wierzę! Mało tego, uznał stronę pannaannabiega.pl za fajną na tyle, by zaproponować mi rolę Ambasadora biegu na Polskę. Nawet nie macie pojęcia, jak się ucieszyłam. Oczywiście od razu zadecydowałam: tak, lecę i biegnę, choć w tym roku planowałam krótsze starty asfaltowe, żeby nie przesadzić, nie kusić losu. Jak zauważyliście, przeniosłam się na trochę ze startami w góry, bo choć opinie na ten temat są różne, ja zauważyłam jedno: kiedy nie biegam po betonie, ból nie wraca. Ale przyznaję: lubię miejskie zawody i bardzo za nimi tęsknię, w końcu natury nie oszukasz: w moich żyłach płynie asfalt i czasem daje o sobie znać. Dał teraz. Jeszcze zobaczyłam zdjęcia i pomyślałam, że muszę pobiec!

FRMAM_1

Z tego względu, że French Riviera Marathon Nice-Cannes odbywa się dopiero 8. listopada, znalazłam świetne rozwiązanie: wystartuję w sztafecie 2×21.1km (swoją drogą świetny pomysł, że jest taka opcja, dzięki temu możemy więcej startować;).W najbliższą sobotę czeka mnie Zugspitz Ultratrail (na dystansie 35km), w lipcu Eiger Ultra Trail (16km), w sierpniu duuuuuuża niespodzianka, ale na razie wolę nie zapeszać, we wrześniu szalony bieg „winny” Marathon du Medoc (od dwóch lat próbowałam się na biego zapisać i w tym roku wreszcie się udało!), w październiku znowu większa rzecz. Listopad miał być przeznaczony na odpoczynek, zatem takie spokojne 21km będzie idealną wisienką na torcie!

FRMAM_5

Więcej na ten temat już wkrótce. Dziś chciałam się podzielić tą radosną nowiną, bo nie lubię chwalić dnia przed zachodem słońca i czekałam, aż wszystko będzie potwierdzone!

Może ktoś z Was też się wybiera? Szykuje się świetny bieg. Miło byłoby razem celebrować na plaży po zawodach 🙂