Szukaj

Wpisy z tagiem
poród

Jak wrócić do formy po ciąży – najczęstsze bzdury, jakie słyszę

Jak schudnąć po ciąży? Czy można trenować, kiedy karmisz piersią? Czy da się jeść zdrowo, kiedy jesteś matką karmiącą? – dostaję od Was mnóstwo tego typu zapytań. Niestety wciąż powtarzane są jakieś wyssane z palca informacje, które hamują świeżo upieczone mamy przed tym, by zadbać o siebie, by wracać do formy. Dlatego zebrałam kilka największych bzdur, które często słyszę i przygotowałam na nie odpowiedzi. Jedziemy z tematem! CZYTAJ WIĘCEJ

Jak wrócić do formy po ciąży?

Zacznijmy od tego, że ja do tej formy wciąż wracam. W dalszym ciągu niektóre partie ciała mam bardzo spięte i wykonanie pewnych ćwiczeń np. rozciągających sprawia mi ogromny ból, a innych jeszcze w ogóle nie robię, bo mięśnie nie są na to gotowe, mimo że od czasu porodu upłynęło już 9 miesięcy. Wrócić do formy, nie znaczy ważyć tyle co przed ciążą lub nawet mniej albo zmieścić się w jeansy z liceum. Dla mnie wrócić do formy oznacza czuć się dobrze, być sprawną jak dawniej i owszem, świetnie wyglądać, mieć jędrne ciało, ale pamiętaj, że nie tylko o estetykę w tym wszystkim chodzi, ale przede wszystkim o zdrowie. „Ale szybko wróciłaś do formy” – czytałam w komentarzach już kilka tygodni po tym, jak Nelka przyszła na świat. Nie wróciłam, powtarzam raz jeszcze – wciąż do niej wracam, ale na pewno jestem już bliżej niż dalej, dlatego dopiero dziś zdecydowałam się o tym napisać, a nie wtedy, kiedy stanęłam na wagę i zobaczyłam, że jestem o 4-5kg lżejsza niż przed ciążą. Nie byłam wtedy w stanie przebiec kilku kilometrów bez przerwy na marsz czy wytrzymać w podporze 30 sekund. Ale minęło trochę czasu, który wykorzystałam na treningi i ciekawe rozmowy z wieloma fizjoterapeutami, położnymi, trenerami, zawodniczkami, dietetykami i przede wszystkim: mamami.  Obserwowałam też samą siebie. To co, gotowa na moją opowieść? CZYTAJ WIĘCEJ

Problemy z zajściem w ciążę, poronienie? Rozmawiajmy o tym!

Wiem, że chcesz mieć ładną choinkę, której zapach wypełni cały dom. Wiem, że od dawna myślisz o tym, jak ją ubrać, by spodobała się nie tylko domownikom ale też znajomym na fejsie. Składniki na wigilijne dania już czekają w lodówce na obróbkę, a prezenty na pakowanie. Koniecznie w piękny papier i wymyślny sposób. I nie ma w tym nic złego, że tak wielką wagę przykładasz do formy, ale w tym całym chaosie i wirze przygotowań nie zapomnij o tym, co tak naprawdę jest ważne, bo za rok czy pięć lat nikt nie będzie pamiętał, czy pierogi były tylko ruskie czy jeszcze z kapustą i grzybami, i jakiego koloru były serwetki na stole. Są rzeczy ważniejsze jak choćby rozmowa. Rozmawiajmy, nawet o rzeczach trudnych. Nie tylko w święta.
CZYTAJ WIĘCEJ

Cesarskie cięcie może być pięknym doświadczeniem

Bardzo nie chciałam cesarki. Dosłownie i w przenośni stawałam na głowie, by uparty Nelson przekręcił się głową w dół, ale wszelkie moje starania poszły na marne. Pojawiło się światełko w tunelu: szpital i specjaliści, którzy mają bardzo dużą skuteczność w manualnym obracaniu dzieci. Poczytałam, popytałam, w mojej sytuacji jedynym ryzykiem było to, że może będzie trzeba od razu rodzić. Próbujemy! Postanowiliśmy wspólnie z ojcem Nelsona, ale gdzie tam! Pierwsza próba, za kilka dni druga – nic. Mała ani drgnie. Nawet nie dała się unieść do góry. Domowe sposoby, joga też nie działały. Ułożenie było takie, że szanse na naturalny poród pośladkowy były znikome. „Najprawdopodobniej i tak wszystko zakończy się cesarskim cięciem, bo zbyt wiele rzeczy może pójść nie tak, a nie możemy sobie pozwolić na najmniejsze ryzyko” – usłyszałam od lekarzy więc postanowiłam nie ryzykować. I powiem Wam, że choć cholernie się bałam o małą i przeżyłam to, że nie mogę przejść przez wszystko tak, jak chciałam i przywitać Nelsona z ojcem i położną w domu narodzin, to lekarze stanęli na wysokości zadania i miałam piękny poród! 18 kwietnia był zdecydowanie najlepszym dniem mojego życia!
CZYTAJ WIĘCEJ

Komórki macierzyste: czy warto je bankować?

Krew pępowinowa to temat, który wywołuje mnóstwo kontrowersji. Sama usłyszałam o tym po raz pierwszy dopiero wtedy, kiedy byłam już w ciąży. „Aniu, musisz pamiętać o tym, żeby pobrać krew pępowinową swojego dziecka i ją bankować. Na wszelki wypadek” – usłyszałam od koleżanki. Jaka krew pępowinowa? Jakie komórki macierzyste? Czy to rzeczywiście jest potrzebne? Zaczęłam szukać, pytać, okazało się, że zdania są bardzo podzielone. Bankowanie krwi pępowinowej ma swoich zwolenników i przeciwników. Żeby wyrobić sobie zdanie na ten temat, porozmawiałam ze specjalistą. Być może kogoś z Was męczą podobne pytania do tych, które męczyły mnie.

CZYTAJ WIĘCEJ

Rodzić z chłopem czy bez? Naturalnie czy ze znieczuleniem? Czasem to nie my decydujemy.

Co zrobić, by najlepiej przygotować się do dnia, kiedy zostaniesz mamą czy tatą? „Nie przygotowywać się, niczego nie planować, na nic nie nastawiać. To jest loteria: nigdy nie wiesz, co ci się trafi. Im mniej sobie będziesz wyobrażać, tym mniejsze zaskoczenie i rozczarowanie” – mówili mądrzy znajomi. Ufffff… to dobrze, w końcu całe moje życie to szybkie decyzje, odważne kroki i ogromna elastyczność. Ale w ciąży chciałam to zmienić. Wyciszyć się, na coś nastawić, przygotować. Spróbowałam, na szczęście jeszcze zanim zostałam mamą, zrozumiałam, że to niemożliwe. Muszę być gotowa na wszystko. Nie da się przewidzieć, jak będziesz się czuć w ciąży (życzę każdemu takiej, jak moja), co się wydarzy podczas porodu, aż wreszcie: jakie będzie twoje dziecko. Możemy sobie wymyślać, planować, ale i tak wszystko pójdzie własnym torem. CZYTAJ WIĘCEJ

Newsletter

Dołącz do mnie