Szukaj

Wpisy z tagiem
motywacja

Nie wierzę w szczęście, wierzę w konsekwencję

„Ty to masz szczęście!” – słyszę często. Pewnie trochę szczęścia w tym wszystkim jest, ale ja prywatnie w szczęście nie wierzę, a już na pewno na nie nie liczę. Wierzę za to w ludzi, którzy mają w głowie jakiś pomysł i powoli, wytrwale dążą do celu. Nie zniechęcają się, gdy po drodze pojawi się problem, tylko biorą go na klatę, analizują i próbują jeszcze raz. A potem jeszcze jeden i kolejny. Aż się uda. CZYTAJ WIĘCEJ

Jestem wampirem!

Nie wychodzę po zmroku na miasto, nie chowam się za blokami w oczekiwaniu na zbłąkane dusze, które wpadną w moje ręce, nie przebijam się ostrymi zębami przez alabastrową skórę, żeby się najeść i wyssać z ofiary młodość, energię, życie. Na na szczęście przede mną dużo prostsze zadanie: jeśli mówimy o nocy – wystarczy, że zanurzę się w domowej sypialni… CZYTAJ WIĘCEJ

Czy nieudany bieg może zmotywować?

Czy kojarzysz ten moment, w czasie zawodów, kiedy zastanawiasz się co mogłeś zrobić, żeby lepiej się przygotować? Kilka lat temu, kiedy zaczynałem przygodę z bieganiem i zawodami, ta myśl przychodziła do mnie przy każdej ścianie w jaką uderzałem. A było ich wiele. Zawsze miałem zapał do robienia wielkich rzeczy, do podejmowania wyzwań. Najlepiej takich, które ludzie wokół uważali za niemożliwe. „Trzeba zaczynać od krótszych dystansów”, „Nie dasz rady utrzymać takiego tempa, zmień strategię” – słyszałem.
CZYTAJ WIĘCEJ

Jak się nie bać maratonu, półmaratonu, egzaminu, rozmowy o pracę i innych wyzwań

„Chciałabym, ale boję się” – myślisz często, gdy w grę wchodzą duże wyzwania. I to nie ma znaczenia, czy chodzi o pierwszy półmaraton, egzamin na studia czy rozmowę o pracę w wymarzonej firmie. Tak już po prostu jest, że ambitne cele z jednej strony motywują do pracy, z drugiej jednak mogą być źródłem stresu. I jeśli ów stres jest takim lekkim dreszczykiem, który zamiast paraliżować, daje kopa do działania, to świetnie! Gorzej, gdy zaczyna cię hamować. Co zrobić, by nie bać się wyzwań? Jest na to kilka sposobów! CZYTAJ WIĘCEJ

Muzyka do biegania: co nas ostatnio motywuje

Tak, tak wiem, najlepiej biegać bez muzyki: wsłuchać się we własny oddech, śpiew ptaków, szum morza. Też to lubię, ale dopiero z czasem do tego dojrzałam. Tylko czasem szum klaksonów, wszelkiego rodzaju turkoty i warkoty to uniemożliwiają. Kiedy biegam w wielkim mieście, lubię słuchać muzyki. Dzięki temu łatwiej mi odpłynąć i zatopić się w jakimś przyjemnym brzmieniu. Muzyka sprawia, że czas płynie szybciej, a kiedy masz gorsze dni, motywuje do działania. My z Rudzikiem ostatnio potrzebujemy takiego kopa, bo są potworne upały i ciężko wyjść z domu po owoce, a co dopiero na trening? Dlatego dziś zestaw, który nas ostatnio napędza! A co? Nie będę psem ogrodnika i chętnie się z Tobą podzielę 😉  CZYTAJ WIĘCEJ

Jeśli nie chcesz ćwiczyć, to nie będziesz!

Po dzisiejszym tekście możesz przestać mnie lubić. Może nawet przestaniesz mnie czytać. Dlaczego? Dlatego, że dziś nie będę klepać Cię po ramieniu i mówić: „Rozumiem, że masz ciężko. Jeśli dziś nie poszedłeś na trening, zawsze możesz pójść jutro”. Oczywiście, że tak, ale Ty już o tym wiesz. Ty wiesz, że nie warto zarzynać się za wszelką cenę i czasem lepiej jeden dzień odpocząć, by wrócić do sił, niż cisnąć wtedy, gdy już nie ma z czego „wyciskać”. Wiesz też, że nie warto się sportem stresować. Nie udało się? Wypadłeś z rytmu? Nie przejmuj się, zacznij jeszcze raz od nowa. Tak jest przecież ze wszystkim: z dietą, nauką, pisaniem. Ale mówię teraz o czymś innym. Jeśli ten stan usprawiedliwiania się trwa zbyt długo, mówię dość i nie będę Ci przytakiwać. Rusz się choć 20 minut przez 3 razy w tygodniu, a zobaczysz, jak świetnie się poczujesz. A na to każdy ma czas. Naprawdę. Zarówno studentka w czasie sesji, jak i pracująca matka trójki dzieci. Podpowiem , jak to zrobić, by dziś skończyło się akcją, a nie działaniem! Gotowa? No, ja myślę! CZYTAJ WIĘCEJ